"Myślę, że miłe oczy i miły uśmiech sprawiają, że jesteś piękna." ~Harry Styles
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 3 grudnia 2013
PRZEPRASZAM!
czwartek, 3 października 2013
Rozdział 10
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rozdział 9
-Cicho!-uciszyłam swoich przyjaciół i nacisnęłam zieloną słuchawkę.-Halo?
-Darcy to ty?!-zapytała po polsku roztrzęsiona kobieta.
-Tak. Kto mówi?-odpowiedziałam także po polsku. Przyjaciele na mnie popatrzyli zdezorientowani.
-Mama Mariki. Dzwionię aby cię powiadomić...-przerwała płaczem.
-Co się dzieje?
-Marika...
-Co z nią?!-zapytałam zdenerwowana.
-Ona nie żyje...-powiedziała i się rozpłakała. W tej chwili wypuściłam telefon z ręki... Moja przyjaciółka NIE ŻYJE! Łzy zaczęły lecieć po moich policzkach strumieniami.
-Darcy co się stało?-zapytał i przytulił mnie mój chłopak.
-M m m o j j a a a-zaczęłam się jąkać.-przyjaciółka nie żyje...-dokończyłam na jednym wdechu chowając twarz w koszulce Harry'ego.
-Wszystko będzie dobrze, nie płacz.-uspokajał mnie głaszcząc po plecach.
-Ona była dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam...-oznajmiłam. Miałam do siebie trochę wyrzuty sumienia, ponieważ ostatnio do niej w ogóle nie dzwoniłam, nie pisałam.
-Chodźmy do domu.-powiedział i pomógł mi wstać.
-My też pójdziemy.-dodała Mel.
Chwilę później razem z Harry'm byliśmy w sypialni. Usiadłam na łóżku i próbowałam sobie wmówić, że to tylko jakiś żart, sen... cokolwiek tylko nie rzeczywistość. Byłam cała zalana łzami. Harry próbował mnie uspokoić, ale to nic nie dało.
-Proszę cię, nie płacz.-poprosił, wycierając moje mokre policzki.
-Jak ja mam nie płakać?! Straciłam właśnie jedną z najważniejszych osób w moim życiu a ty mi mówisz nie płacz!-mój chłopak nic nie powiedział. Między nami panowała cisza.-Ja muszę tam jechać!
-Gdzie?
-Do Polski.
-Jadę z tobą.
-Zostały ci 4 dni wolnego. Odpocznij.
-Nie, ja jadę z tobą czy tego chcesz czy nie.
-Ugh... Nie zostaniesz, prawda?
-Nie. Na kiedy załatwić bilety?
-Na jutro.-odpowiedziałam. Harry wziął telefon i poszedł zadzwonić. Zostałam sama. To nie może być prawda! Przecież ona taka pewna siebie, chciała spełniać swoje marzenia... Ona była za młoda aby umrzeć! Nawet nie wiem jak to się stało. Nie miałam siły aby dzwonić do jej mamy. Wykończona płaczem położyłam się do łóżka i zasnęłam.
*Następny dzień, 8:00*
-Harry, szybciej!-naganiałam swojego chłopaka.
-Już!-powiedział biorąc dwie walizki do rąk. W salonie czekali na nas wszyscy przyjaciele.
-Przepraszam...-powiedziałam cicho.
-Za co?!-zapytał Niall.-To nie twoja wina mała.-chłopak podszedł i mnie przytulił.
-Na nas już czas, Darcy.-oznajmił Harry. Wszystkich po kolei wyściskałam i rzekłam krótkie "Do zobaczenia!". Jechaliśmy w ciszy, w bardzo przyjemnej ciszy. Z tego wszystkiego nawet tata nie poinformowałam, że jadę do Polski. Postanowiłam do niego zadzwonić.
-Cześć tato.
-Witaj kochanie. Jak tam odpoczynek nad jeziorkiem?-zapytał radośnie.
-Do wczoraj dobrze.
-Co to znaczy?
-Dzwoniła mama Mariki i powiedziała, że Marika nie żyje!-powiedziałam, wypuszczając pare łez.
-Jak to?
-Właśnie jedziemy z Harry'm na lotnisko.
-Lecisz do Polski?
-Muszę...
-No dobrze... przekaż ode mnie kondolencje.
-Dobrze.-powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Chwilę później byliśmy na lotnisku. Po załatwieniu wszystkich formalności związanych z lotem weszliśmy do samolotu. Po trzech długich godzinach wylądowaliśmy w Warszawie. Po zabraniu walizek, zamówiliśmy taksówkę. Pojechaliśmy do hotelu. Po zostawieniu bagaży, ruszyliśmy do mamy Mariki aby się czegoś więcej dowiedzieć.
-Dzień dobry.-powiedziałam cicho do zapłakanej kobiety w drzwiach.
-Witaj Darcy. Wejdźcie do środka.-czułam w tym domu Marikę. Te słodkie perfumy. O Boże to nie może być prawda, że jej już z nami nie ma! Usiedliśmy na sofie. Tyle miałyśmy z nią wspomnień! Bitwa na poduszki, oglądałyśmy na niej horrory! Parę sekund później z moich oczu poleciały pojedyncze łzy.
-Dlaczego ona nie żyje?-zapytałam ze łzami w oczach.
-Wyszła z domu i już nie wróciła...-przerwała ocierając oczy husteczką.-Chciała przejść na drugą stronę... pisk opon, wielka kałuża krwi... nic nie dało się zrobić.
-Przykro mi.-powiedziałam przytulając do siebie wykończoną płaczem kobietę.-Kiedy pogrzeb?
-Jutro o 11:00.
-Będziemy.
-Dziękuję.
-To mój obowiązek być na nim. Tata składa kondolencje.-kobieta lekko się uśmiechnęła.-Musimy już uciekać. Do widzenia.
-Do widzenia.
Po opuszczeniu domu Mariki wróciliśmy do hotelu. Usiadłam na łóżku i wpatrywałam się w krajobraz za oknem. Jakie to niesprawiedliwe! Dlaczego Bóg musiał mi ją zabrać? Przecież ona nic nie zrobiła. Chciała spełniać swoje marzenia. Chciała podróżować po świecie, pomagać innym. Miała być świadkiem na moim ślubie i chrzestną mojego dziecka.
-Wszystko będzie dobrze.-oznajmił Harry i pocałował mnie w czubek głowy.
-Dziękuję, że ze mną tu przyjechałeś.
-Nie mógł bym ci pozwolić jechać samej.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też. A teraz do łóżka spać bo jesteś zmęczona.
-Ale...
-Nie ma żadnego "ale".
-No dobrze.-pocałowałam go w policzek i poszłam spać...
------------------------------------------------------------------------------
Cześććć! Cx
Tego to się chyba nie spodziewaliście.
Czekam na wasze opinie... :)
Dziękuję za miłe słowa do poprzedniego rozdziału, bardzo mnie zmotywowały, aby napisać ten rozdział :D
Liam ma 20 lat :))) Sto lattt Liaś :D
W związku, że za niedługo zacznie się rok szkolny rozdziały będą dodawane rzadziej, ponieważ w tym roku muszę się uczyć ;(
Druga gimnazjum za prosta raczej nie będzie :(
Koniec gadania o tej szkole, zostawiam was z 9 rozdziałem :)))
Zapraszam na rozdział 10 http://and-let-me-kiss-youuu.blogspot.com/2013/08/rozdzia-10.html :)
Miłego czytania Kochane♥
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Rozdział 8
-Idziemy nad jezioro!-krzyknął Niall.
-Świetny pomysł.-odparliśmy chórem.
Razem z Melody szybko pobiegłyśmy na górę aby się przebrać w stroje kąpielowe. Gdy dotarłam do swojego pokoju otworzyłam walizkę i nerwowo zaczęłam szukać stroju. Musiałam wyciągnąć wszystkie ciuchy z walizki, ponieważ "mądra" Darcy spakowała go na sam spód. Brawo za inteligencje! Zabrałam strój i ruszyłam do łazienki. Po wyjściu z niej zauważyłam Melody w przepięknym, czerwonym, dwuczęściowym stroju. Mój był zielony i także dwuczęściowy, ale nie taki ładny jak Mel.
-Wow, dziewczyno ty chcesz Horan'a na drugi świat sprowadzić.-zażartowałam na co Melody wybuchła niepochamowanym śmiechem.
-Nie ależ skąd.-odpowiedziała po opanowaniu swojego śmiechu.
-Podoba ci się.-oznajmiłam szeroko się uśmiechając.
-No może trochę.
-Trochę?! A to "Już Niallerku Melody zrobi obiad" i ten strój.
-Podoba mi się.-powiedziała nieco głośniej. Po jej odpowiedzi zauważyłam w drzwiach zarumienionego Horan'a.
-Nie będę wam przeszkadzać.-powiedziałam i udałam się w stronę drzwi. Melody zrobiła się cała czerwona. Schodząc po schodach potknęłam się o coś. Na moje szczęście prz nich stał Harry i gdy zauważył że spadam, w jednym momencie znalazł się przy mnie i mnie złapał.
-Dziękuję.-powiedziałam i obdarowałam szatyna czułym pocałunkiem. Ten odwzajemnił pocałunek i mnie mocno przytulił.
-Kocham cię.-wyszeptał mi do ucha.
-Ja ciebie barsziej.
-Starczy tych czułości.-wtrącił Louis. Chwilę później ujrzeliśmy trzymających się za ręce Niall'a i Melody. Domyślam się co się stało. Słodko razem wyglądali!
-Ooo...!-rozmarzyłam się.
-Niall, dlaczego trzymasz Melody za rękę?-zapytał podejrzliwie Liam.
-Ja i Mel jesteśmy razem!-powiedział po czym wszyscy im pogratulowaliśmy. Pasowali do siebie... i to bardzo!
-Idziemy nad to jezioro?-zapytał znudzony Malik.
-Już!-oznajmiłam zabierając ze sobą ręczniki, balsam do opalania i okulary przeciwsłoneczne. W jeziorze była cieplutka woda. Po rozłożeniu ręczników zaczęłam wcierać w siebie balsam, gdy doszłam do pleców nie mogłam sobie poradzić. Mój chłopak to najwyraźniej zauważył.
-Pomóc ci?-zapytał uśmiechając się. Odpowiedzią na to pytanie było kiwnięcie głową.
-Dziękuję.-powiedziałam gdy chłopak skończył.
-Tylko tyl...-Harry nie mógł dokończyć, ponieważ przerwałam mu pocałunkiem.-No już lepiej.-oznajmił po czym dołączył do chłopaków.
-Opowiadaj!-odparłam podekscytowana w stronę Melody.
-Ale co?
-No jak to co?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Ach to, powiedział, że ja mu też się podobam i zapytał czy chcę być jego dziewczyną, no i się zgodziłam.
-Aww... Piękna z was para!-powiedziałam rozmarzona. Mel tylko się szeroko uśmiechnęła.
Chwilę później wróciłyśmy z Melody do opalania się. W pewnym momencie poczułam, że unoszę się w górę, gdy otworzyłam oczy ujrzałam Harry'ego. Biegł ze mną w stronę jeziora.
-Harry, nie rób tego!
-Oj tam...-powiedział po czym zanurzyliśmy się w wodzie. Gdy otworzyłam oczy, Harry mnie pocałował. Wariat jeden! Ale i tak go kocham. Następnie wynurzyliśmy się aby zaczerpnąć powietrza.
*2 godziny później, 19:00*
Wszyscy już przebrani w codzienne ciuchy zasiedliśmy na dworze w kółku. Chcieliśmy zapalić ognisko, więc Harry i Zayn poszli poszukać drewna. Liam i Louis szykowali smakołyki. Zostałam ja, Niall i Melody. Blondyn uczył grać Mel na gitarze. Obrazek jak z bajki! Ja się chyba nimi nigdy nie przestanę zachwycać.
-Mel, ten palec tutaj.-poprawił ją chłopak.-Teraz graj.
-Może być?-zapytała po krótkiej melodii którą zagrała.
-Pięknie.-powiedział Niall po czym pocałował swoją dziewczynę.
-Już jesteśmy!-krzyknął parę metrów od naszej trójki, Harry. Zayn zajął się rozpalaniem ogniska, a Hazza usiadł obok mnie. Następnie przyszli Lou i Liam niosąc kosz pełny jedzenia. Chwilę później nabiliśmy kiełbaski na patyki i opiekaliśmy je w płomieniach ognia. Po zjedzeniu kiełbasek Niall zaczął grać na gitarze, a my śpiewać wraz z nim. To był cudowny wieczór, do czasu...
------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześććć!
Na początku bardzo, bardzo, bardzo was chciałam przeprosić za moją nieobecność.
Mam nadzieję, że się nie gniewacie? ;)
Rozdział 8 jest... Czekam na wasze opinie ;D
Czytasz=Komentarz! Bardzo motywują mnie komentarze od was :)))
Co zniszczy ten wieczór?
Jeśli macie jakieś pytania to mój ask : http://ask.fm/NOSZKURDEEE ;D
Zapraszam na mój drugi blog http://and-let-me-kiss-youuu.blogspot.com/ :)
Miłego czytania Kochane <3
PRZEPRASZAM! :)
czwartek, 15 sierpnia 2013
Rozdział 7
Następnego dnia wszyscy siedzieliśmy w kuchni. Ja i Harry postanowiliśmy zrobić śniadanie. Wyciągnęłam mleko, mąkę, jajo i inne potrzebne składniki do przygotowania naleśników. Wszystko wsypaliśmy z Hazzą do dużej miski. Po wymieszaniu masy nalewałam ją kolejno na patelnie. Gdy naleśniki były już gotowe, położyłam je na stół wraz z dżemem i nutellą.
-Smacznego!-powiedziałam.
-Nawzajem!-odpowiedział każdy.
-Co dzisiaj robimy?-zapytał Zayn.
-Hmm... niewiem.-odpowiedziałam zrezygnowana.
-Ja wiem. Chłopaki pamiętacie ten domek nad jeziorem.-oznajmił Liam.
-Tak.-odpowiedzieli chłopcy.
-Jedziemy tam! Zjadać naleśniki i podnosić dupy z krzeseł.-krzyknął Lou.
-Na 4 dni?-zapytał Liam.-Pasuje wam?
-Tak.-odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.
-Za 20 minut przy samochodach.-powiedział Harry.
Z Melody nie tracąc czasu szybko pobiegłyśmy do mojego pokoju mnie spakować. Wrzucałyśmy do walizki pierwsze lepsze rzeczy. 15 minut później walizka była już spakowana. Po tej czynności wybrałam numer tata i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Cześć tato.
-Cześć słoneczko.
-Bo jest taka sprawa. Czy mogłabym jechać z chłopakami i Melody na 4 dni do domku nad jeziorem?-cisza.
-Dobrze, tylko bądź ostrożna.
-Oczywiście. Dzięki, dzięki, dzięki.
-Baw się dobrze.
Cała uśmiechnięta wraz z Melody zeszłam do salonu.
-Daj, pomogę ci.-oznajmił mój chłopak.
-Okay.-Harry wziął moją walizkę i poszedł zapakować ją do samochodu.
-Jedziemy?-zapytał Lou.
-Tak, tylko czy ty o kimś nie zapomniałeś?-powiedziałam pokazując mu Kevina.
-Kevinnn!
-Chodźcie!-krzyknął Niall. Wszyscy wykonaliśmy jego polecenie. Chwilę później samochody ruszyły. Siedziała obok Harry'ego. Jak on sexi wygląda, kiedy prowadzi, pełna powaga. Na tylnych siedzeniach wygłupiali się Niall z Melody. Dzieciaki! Drugim samochodem pojechali Louis, Liam i Zayn. Chwilę później zatrzymaliśmy się obok domu Melody. Z dziewczyną wysiadłam z samochodu i ruszyłyśmy w stronę jej pokoju. Zapakowałyśmy walizkę tak jak moją. Następnie byli chłopcy. Spakowali się w 5 minut co mnie bardzo zaskoczyło.
-Wy te walizki mieliście wcześniej spakowane czy co?-zapytałam.
-Nie, teraz je pakowaliśmy.-odpowiedział blondyn.
-Szybko wam to poszło.-oznajmiła Melody na co wszyscy się zaśmialiśmy.-No co?
-Nie, nic.
Resztę drogi spędziliśmy rozmawiając i śmiejąc się. 3 godziny minęły naprawdę szybko. Zaparkowaliśmy samochód na podjeździe i zaczęliśmy wyciągać z niego walizki. Moją i swoją walizkę wziął Hazza, a Niall'a i Melody, Niall. Domek był bardzo ładny. Pokoje też były bardzo ładnie urządzone.
-Jak śpimy?-zapytałam.
-Ja z tobą, Niall z Melody, Louis z Liam'em i Zayn'em.-powiedział dumny Styles.-I nie ma żadnego "ale"!-dodał, po czym wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-No więc gdzie mogę się rozpakować.
-Chodź za mną!-Harry wziął do rąk dwie walizki i poszedł w stronę schodów. Wykonałam jego polecenie. Naszym pokojem był wielka sypialnia.
-To największy pokój?
-Tak. Inni mają piętrowe łóżka.-powiedział dumny. Przybliżyłam się do niego i złożyłam czuły pocałunek na jego ustach. Chwilę później zeszliśmy do kuchni.
-Kiedy będzie obiad?-zapytał smutny Niall.
-Już Niall'erku Melody zrobi.-oznajmiła moja przyjaciółka mierzwiąc jego blond czuprynę.-Tylko musisz ze mną pojechać na zakupy.
-Okay.-powiedział po czym w jednej chwili zniknął z Melody za drzwiami. Po przyjeździe z zakupów, Melody zabrała się za obiad. Godzinę później podała nam do stołu chińskie danie, które było bardzo smaczne.
-Pycha!-oznajmił zadowolony Niall'er.
-Cieszę się, że smakowało.-wszyscy zasiedliśmy przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać jakieś filmy.
---------------------------------------------------------------------------------------
Hejo!
I jak podoba się wam ten rozdział? ;) Co wydarzy się dalej? ;D
Dziękuję za bardzo miłe komentarze do poprzedniego rozdziału ;***
Zapraszam na rozdział 8 opowiadania http://and-let-me-kiss-youuu.blogspot.com/ :)))
Mam prośbę! Jeśli wam się podoba moje opowiadanie, polecajcie je innym ;D
Miłego czytania ;*
Kocham was♥
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział 6
Jak codzień po przebudzeniu poszłam do łazienki. Umyłam twarz i zęby. Moje dosć długie, brąz włosy związałam w kitkę. Malować się czy nie? Nie chcę mi się. Postanowiłam tylko rzęsy pomalować czarną mascarą. Ubrałam się w czarne rurki i w biały sweterek z czerwonym serduszkiem. Cała gotowa zeszłam na dół, do kuchni. Na stoliku leżała mała, biała karteczka. Sięgnęłam po nią i zaczęłam czytać."Cześć słonko. Dzisiaj mnie nie będzie w domu cały dzień. Mam nadzieję, że sobie poradzisz. Dom jest twój. Napisałem to, ponieważ nie chciałem cię budzić. Kocham cię." Dom jest mój! Co ja będę robić? Hmm... wiem. Pobiegłam szybko na górę po swój telefon, gdy wróciłam wybrałam numer Harry'ego.
-Cześć kotku. Obudziłam cię?-zapytałam.
-Hej. Nie.
-Co robicie dzisiaj z chłopakami?
-Nic.
-Doskonale!
-Co ty kombinujesz?
-Całe 1D dzisiaj o 18:00 u mnie w domu.
-Okay.
-W takim razie do zobaczenia. Kocham cię.
-Ja ciebie bardziej.
Po wykonanym telefonie do Hazzy, wybrałam numer do Melody. Pierwszy sygnał... drugi... odebrała.
-Halo?-zapytała mając coś w buzi.
-Cześć tu Darcy.
-O hej. Co tam?
-Dobrze, a u ciebie?
-Nudy. Dzisiaj cały dzień spędzę na oglądaniu dennych filmów.
-Nie spędzisz.
-Co masz na myśli?
-O 18:00 masz być u mnie. One direction też będzie.-nie wspominałam pewnie, że Melody jest mega fanką chłopaków. W słuchawce rozległ się pisk.-Mam rozumieć, że się zgadzasz?
-Jasne.
-Do 18:00.
-Pa.
Telefony wykonane, teraz trzeba coś zjeść. Wyciągnęłam z szafki miskę i płatki, z lodówki mleko, któro zagrzałam w kuchni mikrofalowej i z szuflady łyżkę. Po wsypaniu płatków i wlaniu mleka do miski mogłam zabrać się za konsumcję. Śniadanie było proste ale pyszne. Chwilę później usadowiłam się na łóżku z miską popcornu i zaczęłam oglądać jakiś film w telewizji.
*6 godzin później, 17:30*
Wyciągnęłam z szafki miski i zaczęłam wsypywać do nich żelki, cukierki, chipsy i różne inne smakołyki. Chwilę później usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybkim krokiem poszłam je otworzyć. Była w nich Melody.
-Hej.-powiedziałam przytulając dziewczynę.
-Cześć.
-Właź do środka.-nakazałam uśmiechniętej blondynce. Dziewczyna ściągnęła kurktkę i buty. Rozsiadłyśmy się na kanapie i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. W trakcie naszej rozmowy zadzwonił po raz kolejny dzwonek do drzwi.
-Jak wyglądam?-spytała zdenerwowana Melody.
-Idealnie.-powiedziałam otwierając drzwi. Stali w nich 5 przystojniaków z one direction, jeden mój.
-Hej.-przywitałam się i przytuliłam każdego. Następnie z Harry'm złączyliśmy nasze usta w długim i soczystym pocałunku.
-Ekhem...-wtrącił Niall.
-Już skończyliśmy.-warknęłam na Niall'a.
-Nareszcie.-nic nie odpowiedziałam. Zaprowadziłam chłopaków do salonu gdzie była Melody.
-Melody to Niall, Harry, Zayn, Liam i Louis. Chłopaki to Melody.
-Przecież wiem.
-Fanka?-zapytał Niall.
-Największa.-odrzekła z entuzjazmem.
-Fajnie.-oznajmił Nialler.
-Darcy, gdzie mogę położyć Kevina?-zapytał Louis. The fuck is that. Aaa... kevina.
-Chodź u mnie w pokoju będzie bezpieczny.-powiedziałam i ruszyłam z Lou do mojego pokoju. Chłopak położył go u mnie w łóżku. W salonie Zayn, Liam i Harry oglądali coś w telewizji, a Niall i Melody zawzięcie rozmawiali. Podeszłam do Harry'ego i pocałowałam go w policzek, na co on się uśmiechnął.
-Co robimy?-zapytał Zayn.
-Może pogramy w butelkę?-zaproponował Louis. Wszyscy się na siebie popatrzyliśmy i odpowiedzieliśmy "może być".
-Dobra, to ja idę poszukać jakiejś butelki.-oznajmiłam. Otworzyłam szafkę i znalazłam tylko butelkę z piwem, więc ją wzięłam.-Nie mogłam znaleźć innej.-powiedziałam zrezygnowana.
-Mi się ta podoba.-wtrącił Zayn.
-Okay, to gramy.
Wszyscy uśiedliśmy w kółku. Pierwszy kręcił Harry, wypadło na mnie.
-Prawda czy wyzwanie?-zapytał z cwaniackim uśmieszkiem.
-Wyzwanie.
-Hmm... pocałuj mnie.
-Lepszego wyzwania to nie mogłeś wymyślić.-powiedziałam i wykonałam jego polecenie. Chłopaki krzyczeli "Bleee...", a Melody "Uuuu... jak słodko". Kręcę ja. Wypadło na Niall'a.
-Prawda czy wyzwanie?
-Pomyślmy...Wyzwanie.
-Pocałuj Melody.-moją przyjaciółkę oblał rumieniec, a Niall niepewnie się do niej przysunął i cmokną w usta.
-Z życiem Horan.-darł się Hazza. Nialler powtórzył czynność ale jak to mój chłopak określił bardziej z życiem. Czas na Niall'a. Butelka się kręci, nagle kapsel otworzył się i cała zawartość butelki wylądowała na Zayn'nie.
-Zabiję cię Horan. Ja chciałem to wypić.-powiedział i zaczął gonić Niall'a po całym moim domu. Chwilę później na górze coś spadło. Szybko pobiegłam tam. Okazało się, że to Niall, a na nim Zayn.
-Koniec zabawy dzieciuchy, idziemy spać.-powiedziałam z założonymi rękami.
-Ale mamo...-powiedział Niall z miną małego pieska. Chwilę później wszyscy znaleźli się na górze.
-Idziemy spać. Ja z Melody w moim pokoju, Zayn i Liam w pokoju naprzeciwko, a Niall, Louis i Harry obok.
-Ale ja chcę spać z tobą.-wtrącił Hazza.
-Niestety kotku.-powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Następnie wszyscy rozeszli się we wskazanym kierunku. Po krótkim prysznicu, wskoczyłam w swoją ulubioną pidżamkę i dołączyłam do Melody.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Taa-daaaaa!
Dedyk dla Horaanowaaa<3
Jest nowy rozdział ;) Piszcie jak wam się podoba ;D Wszystkie opinie są dla mnie ważne! C:
Jak zauważyliście zmieniłam wygląd bloga :* Dziękuję za wspaniałe komentarze do poprzedniego rozdziału xD
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Informacja!
Widzę, że jednak ktoś to opowiadanie czyta co mnie bardzo cieszy! ;D Dziękuję za bardzo miłe komentarze pod rozdziałem 5 ♥ Postanowiłam kontynnuować to opowiadanie! ;))) Następny rozdział pojawi się 7 sierpnia ;DDD Jeszcze raz dziękuję za te komentarze ;***
sobota, 18 maja 2013
Rozdział 5
Galeria Shine Fashion była wielka. Pierwszy sklep jaki odwiedziłam był Taly Weil jednak nic tam nie znalazłam. Chodziłam tak po sklepach już z godzinę, gdy moją uwagę przy ciągły jasno niebieskie rurki z ćwiekami. Po włożeniu ich wyszłam z przymierzalni aby zobaczyć się w większym lustrze.
~Powinnaś je wziąć.~powiedziała jakaś blondynka.
~Naprawdę?
~Tak, pasują ci.
~Dzięki.
~Jestem Melody.~dziewczyna wyciągnęła rękę w moją stronę, którą bez zastanowienia uścisnęłam.
~Darcy.
~Miło mi.
~Mi również.
Melody była bardzo miła, sympatyczna, zabawna, pewna siebie i pełna życia, zupełnie jak Marika. Po tym jak zapłaciłam za spodnie, udałyśmy się na kawę. Ta dziewczyna znajdowała się w identycznej sytuacji jak ja czyli rozwód rodziców i przeprowadzka, ale to jej tata zdradził mamę. Bardzo ją polubiłam.
~Fajnie było, ale ja już muszę lecieć.
~Oh... szkoda.
~Naprawdę bardzo miło było cię poznać. Pa.
~Ciebie również. Pa.
Po poznaniu tej niezwykłej dziewczyny, zadzwoniłam do taty, aby po mnie przyjechał. Był w pobliżu, więc nie musiałam długo czekać. Prawie całą drogę rozmawialiśmy. Gdy zbliżaliśmy się do domu na podjeździe zauważyłam samochód Harry'ego. Co on tu robi?!
~Kto to?~zapytał tata.
~Harry.
~Ten chłopak u którego wczoraj byłaś?
~Tak.
Gdy Harry zobaczył mnie z ojcem natychmiast wysiadł z samochodu i podszedł w naszą stronę.
~Dzień dobry.~Harry powiedział do mojego ojca.
~Dobry.
~Cześć.
~Tato to Harry, Harry to mój tata.
~Miło mi pana poznać.
~Mi też, chłopaka mojej córki.
~Tato, ale on nie jest moim chłopakiem.
~Ta, na pewno.~po słowach taty zauważyłam, że Hazza się uśmiechnął.
~Może wejdziesz?~zapytałam.
~Jasne.
W moim pokoju było względnie czysto, co mnie zaskoczyło. Siedzieliśmy tak dłuższa chwilę w ciszy, która stawała się coraz bardziej niezręczna.
~Chciałeś coś zapytać czy coś?~zapytałam, przerywając tą ciszę.
~Nie, znaczy tak.
~Więc?
~Możemy iść się przejść?
~Tak.~po mojej odpowiedzi szybko udaliśmy się na dół.
~Tato, idziemy się przejść.~krzyknęłam otwierając drzwi.
Gdy tak szliśmy wyraźnie było widać, że Hazza się czymś stresuje. Miejsce w które mnie zaprowadził było jak z bajki, zachód słońca, ławeczka pod różowym drzewem w kształcie serca i jeziorko. Nigdy tu nie byłam.
~Wow, ale tu ładnie.~ledwo co z siebie wydusiłam.
~Usiądziemy?
~Tak.
Podczas siedzenia na ławce nasze spojrzenia się zetknęły. Harry patrzył mi głęboko w oczy, widać było, że jest zdenerwowany.
~Darcy...
~No wyduś to z siebie.
~Darcy... będziesz moją dziewczyną?~jego słowa mnie bardzo zaskoczyły, zastanawiałam się z dobre 5 minut.
~Oczywiście, Harry.~po mojej odpowiedzi chłopak namiętnie mnie pocałował i wyciągnął z kieszeni jakieś pudełeczko.
~Otwórz.~w pudełeczku były dwa srebrne łańcuszki w kształcie połów serc z naszymi imionami.
~Przepiękne.~Hazza najpierw mi założył łańcuszek, a potem ja mu.
~Wracajmy już.
Na pożegnanie pocałowałam i przytuliłam go. Mój chłopak odjechał, a ja pochwaliłam się tacie i poszłam spać.
niedziela, 31 marca 2013
Rozdział 4
~Cześć!~przywitałam go z wielkim uśmiechem na twarzy całując w policzek.
~Hej! Jedziemy?~chłopak także mnie cmoknął.
~Tak.
Pół godziny później byliśmy na miejscu. Dom, a raczej willa była ogromna i bardzo ładna.
~Gotowa poznać 4 wariatów?~zapytał mój towarzysz po otwarciu drzwi.
~Chyba tak.
Gdy weszliśmy do środka z góry było słychać jakieś krzyki.
~Louisss... Co ty na to aby Kevin nauczył się latać?~zapytał chyba Zayn.
~Nieee... On nie umie latać.~wykrzyczał Louis.
~To teraz się nauczy... kiedyś trzeba.
~Zayn nie rób tego!
~Bo co?!~zapytał cwaniacko i wypuścił... Kevina.
~O mój boże! On się zabije!
Po tej wymianie zdań Zayna i Louisa przed nogi wpadł nam plastikowy gołąb. Z pomocą od razu przybiegł Louis i zaczął go reanimować. Obraz ten po prostu rozwalał system. Z Harrym wybuchnęliśmy śmiechem. Śmialiśmy się tak do momentu gdy zauważyliśmy jak wszyscy nam się przyglądają.
~Kto to i z czego się śmiejecie?~zapytał oburzony Louis.
~Ah... Darcy to Louis, Niall, Liam i Zayn, chłopaki to Darcy. Z ciebie się śmiejemy Lou.~po przedstawieniu na sobie, po kolei wszystkich wyściskałam z wielkim uśmiechem na twarzy i szepnęłam Louisowi na ucho, że Kevin wyjdzie z tego.
~Niezły gust stary!~wtrącił Zayn i poklepał Harry'ego po ramieniu. Na słowa Zayna lekko się uśmiechnęłam.
W godzinę rozmowy z tą niesamowitą 5 naprawdę bardzo dużo się o nich dowiedziałam, m.in.: Niall uwielbia jeść, Liam boi się łyżek, Louis kocha Kevina i marchewki, Zayn nie rozstaje się ze swoim lakierem do włosów i lusterkiem, a Harry krzyczy "pussy" jak zobaczy kotka~tego to mi wczoraj nie powiedział... nie dobry Loczek.
~Co robimy?~zapytałam.
~Może jakiś film pooglądamy?~zaproponował Liam.
~Jak dla mnie może być. Co oglądamy?~powiedziałam, a każdy z chłopaków potwierdził kiwnięciem głowy.
~Horror!~wykrzyczał Zayn.
~Ale... ja się boję horrorów.
~Jak będziesz się bała możesz się do mnie przytulić.~zaproponował Hazza.
Zayn zaczął szukać jakiegoś horroru. Ja z Harrym usiadłam na dużym fotelu, naprzeciwko nas na drugim fotelu usiadł Liam i Niall, a Zayn i Louis rozłożyli się na kanapie.Film trwał już z 20 minut, a Harry był tak wyściskany prze zemnie, że ja dziękuję. Ale najwyraźniej mu to nie przeszkadzało bo przytulał mnie coraz mocniej.
~Nie otwieraj tej szafy!~darłam się jak głupia przytulając twarz do torsu Harry'ego.
~Otworzyła.~powiedział Zayn.
~Harry ja się boje i chcę spać.~wyszeptałam mu do ucha.
~Nie masz czego, u mnie jesteś bezpieczna. Choć zaprowadzę cię do pokoju.
~Dobrze.~powiedziałam odrywając się od Hazzy.
~Gdzieś się wybieracie?~zapytał Liam.
~Tak, Darcy chce iść spać.
Ledwo co trzymając się na nogach wraz z Harrym doszliśmy do jakiegoś pokoju, wnioskując po napisie na drzwiach był on Harry'ego. Po wejściu do pomieszczenia, Hazza podszedł do szafy i zaczął czegoś szukać, a ja usiadłam na łóżko i mu się przyglądałam.
~Trzymaj i idź się przebierz.~podał mi szarą koszulkę z napisem "I sexy and I know it" i wskazał na brązowe drzwi, zapewne tam była łazienka.
Gdy się przebrałam, postanowiłam poinformować tatę, że nie wrócę na noc, nawet nie było tak źle. Po wykonanym telefonie wyszłam w sporo za dużej koszulce.
~Ja tez to wiem.~powiedział Harry patrząc na napis na ubraniu.
~Haha... Dobranoc.
~Dobranoc...~po tym słowie usłyszałam dźwięk zamykanych się drzwi. Od razu wyskoczyłam z łóżka i otworzyłam je z powrotem.
~Ty sobie żartujesz, że ja mam po tym filmie sama spać! C'mon!~powiedziałam zachęcając ręką.
~Skoro nalegasz, nie mam wyjścia.
~Owszem nie masz.~powiedziałam wchodząc do pokoju. Gdy byłam już w łóżku, Harry zaczął się rozbierać. Kilka minut później znalazł się obok mnie, a ja niepewnie wtuliłam się w jego nagi tors, on objął mnie ramieniem i tak zasnęliśmy.
sobota, 23 marca 2013
Rozdział 3
~Dzień dobry.~rzuciłam z lekkim uśmiechem.
~Cześć słonko, jak się spało?~przywitał mnie opiekuńczy głos taty.
~Bardzo dobrze.
~Naleśnika?
~Tak poproszę.
Posiłek był przepyszny. Porozmawiałam jeszcze dłuższą chwilę z tatą i potruchtałam do swojego pokoju, aby się przebrać, ponieważ chciałam wyjść się przewietrzyć do parku. Ubrałam się w czarne rurki, koszulę w kratkę i czerwone conversy.
~Tato idę do parku.
~Tylko się nie zgub.
~Nie martw się doskonale pamiętam ten park.
Tak pamiętam, ponieważ co roku tu przyjeżdżałam z ... mamą.
Park był jakieś pół kilometra od mojego domu. Wolnym spacerkiem nareszcie doszłam. Londyn był przepiękny jesienią, ludzie grabiący kolorowe liście, dzieci bawiące się. Moje rozmyślenia coś mi przerwało ... nie coś lecz ktoś. Przez przypadek wpadłam na dobrze zbudowanego bruneta z burzą loków o nieziemsko ładnych zielonych oczach.
~Przepraszam.~powiedział chłopak.
~Nic się nie stało.
~To dobrze. Jestem Harry ... Harry Styles .~podał mi swoją dłoń którą natychmiast uścisnęłam.
~Ten z One Direction?
~Tak. A ty jak masz na imię?
~Darcy Collins.
~Miło mi cię poznać Darcy.
~Mi również Harry.
~Masz ochotę się przejść?
~Jasne.
~Nigdy cię tu nie widziałem.
~Przyjechałam 2 dni temu.
~Czyli będziesz tu mieszkać?
~Tak.
~Fajnie.
Spacerowaliśmy tak już z dobrą godzinę. Mieliśmy ze sobą dużo wspólnego. Miałam uczucie jakbyśmy się znali kilka dobrych lat.
Naszą rozmowę niestety przerwał nam mój telefon.
~Przepraszam, tata dzwoni.
~Spoko.
~Darcy gdzie ty jesteś?!~wydarł się na mnie mój tata.
~Tato spokojnie, jestem w parku.
~Sama, o tej porze?!
~Nie z kolegą.
~Z jakim kolegą?!
~Harrym.
~Kto to?
~W domu ci opowiem.
~No dobrze. Wracaj już.
~Już idę. Pa.
Po jakże interesującej rozmowie z moim ojcem rozłączyłam się i podeszłam do siedzącego na ławce Harry'ego.
~Muszę już niestety wracać do domu.
~Odprowadzę cię.
~Okey.
Dwadzieścia minut później dotarliśmy pod mój domu.
~Darcy... Dasz mi swój numer?~zapytał nieśmiało Harry.
~Jeżeli ty mi dasz swój.
Chwilę później nasze numery zostały wymienione.
~Co byś powiedziała na spotkanie się jutro u mnie, poznałabyś resztę chłopaków?
~Czemu nie.
~Przyjadę po ciebie. Może być o 16:00?
~Okey. Do jutra.~powiedziałam z uśmiechem, całując go w policzek.
~Do jutra...
Po pożegnaniu Harry'ego, udałam się do domu. Gdy do niego weszłam tata zasypał mnie tysiącami pytań typu Kto to był? Odpowiadanie na nie zajęło mi ok.15 minut, następnie potruchtałam na górę, do łazienki, a potem do łóżka.
piątek, 15 marca 2013
Rozdział 2
sobota, 9 marca 2013
Rozdział 1
~Proszę.~odpowiedziałam uśmiechnięta.
~Jaka ty szczęśliwa, cała w skowronkach.~skwitował mnie mój ojciec.
~A jaka mam być? Smutna? Nie należy się martwić takimi głupotami.
~Nie, bardzo dobrze, że humor ci dopisuje. Masz racje, są ważniejsze sprawy.
~Chciałeś mi coś powiedzieć?
~Tak, lecimy o 18:30, więc widzę cię o 18 w salonie, a teraz już muszę iść.
~Już nie mogę się doczekać.~powiedziałam sama do siebie po zamknięciu drzwi przez tatę.
Pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki aby się z nią pożegnać, niestety tylko przez telefon, bo na spotkanie nie miałam czasu. Pierwszy sygnał, drugi... odebrała.
~Halo?~usłyszałam w telefonie głos Mariki.
~Marika!
~Darcy, co tam, już spakowana?
~Wszystko dobrze, dopiero będę zaczynać, a co u ciebie?
~Też dobrze, ale będzie mi ciebie strasznie brakować.
~Mi ciebie też słońce.
~Oh... będę za tobą bardzo, bardzo tęsknić.
~Ja za tobą też, Marika. Ja już będę kończyć, bo muszę w końcu się zacząć pakować. Pa pa pa pa, mam nadzieję, że mnie kiedyś odwiedzisz w Londynie.
~No pewnie, że cię odwiedzę. Pa pa, trzymaj się.
~Ty też, pa.
Po ostatnim słowie nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Postanowiłam wreszcie zacząć się pakować, bo nie zdążę.
O 17:40 byłam już gotowa. Widok który ujrzałam w salonie mnie zamurował. Moja matka klękała przed moim ojcem prosząc go aby wybaczył jej zdradę.
~Co ty tutaj robisz?!~zapytałam z wyrzutem.
~Darcy słonko, zostań ze mną, twojego ojca już straciłam nie chcę stracić jeszcze Ciebie.
~Żartujesz sobie, jakieś 2 miesiące temu mnie straciłaś, może nawet więcej.~powiedziałam w ogóle niewzruszona.
~Przepraszam.
~Wydaje mi się, że na przeprosiny już trochę za późno, a teraz WYJDŹ!~ostatnie słowo wykrzyczałam jej prosto w twarz.
~Przepraszam...
~Idź już lepiej, Diana.~powiedział mój ojciec.
Po tym jak moja matka wyszła zaczęłam ubierać buty i kurtkę. Chwilę później dołączył do mnie ojciec. Tak się zastanawiam teraz jak ona w ogóle miał czelność tu przyjść. Co myślała, że tak jej wszystko wybaczymy? O nie z nami nie tak łatwo, a przynajmniej nie ze mną.
~Musimy już jechać.~z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos ojca.
~Ah... tak, oczywiście.~powiedziałam uśmiechając się.
Pół godziny później byliśmy na lotnisku. Po załatwieniu wszystkich formalności związanych z lotem mogliśmy wejść do samolotu. Od razu się wygodnie ułożyłam i zaspałam, ponieważ byłam bardzo zmęczona.
Prolog!
Za parę dni wyjeżdżam z ojcem do Londynu, ponieważ ma tam pracę i chce zapomnieć jak najszybciej o tym co się stało. Już nie mogę się doczekać, tylko szkoda będzie mi zostawić moją przyjaciółkę, która zawsze mnie rozumie. No ale nie mam wyjścia nie zostałabym tu z moją matką, a poza tym nigdy nie lubiłam Polski.
~~~~*~~~~
Hej. Dopiero zaczynam pisać opowiadanie, mam nadzieję, że wam się spodoba. Prolog jest bardzo krótki ale jak już wspominałam wcześniej dopiero zaczynam. ;)








.jpg)
.jpg)
.jpg)