Łączna liczba wyświetleń

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 3

          Rankiem obudziły mnie promienie słońce, które rzadko można tu ujrzeć, ponieważ Londyn=deszcz i mgła, ale co tam Londyn i tak był wspaniały. Wczorajszego dnia naprawdę musiałam być bardzo zmęczona bo spałam aż 15  godzin! Gratulacje Darcy! 10 minut później postanowiłam, że koniec tego dobrego, trzeba iść się ubrać i umyć. Gdy spełniłam te czynności mój żołądek dał o sobie w znaki, więc podążyłam do kuchni. Czuć z niej było bardzo ładny zapach.
~Dzień dobry.~rzuciłam z lekkim uśmiechem.
~Cześć słonko, jak się spało?~przywitał mnie opiekuńczy głos taty.
~Bardzo dobrze.
~Naleśnika?
~Tak poproszę.
Posiłek był przepyszny. Porozmawiałam jeszcze dłuższą chwilę z tatą i potruchtałam do swojego pokoju, aby się przebrać, ponieważ chciałam wyjść się przewietrzyć do parku. Ubrałam się w czarne rurki, koszulę w kratkę i czerwone conversy.
~Tato idę do parku.
~Tylko się nie zgub.
~Nie martw się doskonale pamiętam ten park.
Tak pamiętam, ponieważ co roku tu przyjeżdżałam z ... mamą. 
          Park był jakieś pół kilometra od mojego domu. Wolnym spacerkiem nareszcie doszłam. Londyn był przepiękny jesienią, ludzie grabiący kolorowe liście, dzieci bawiące się. Moje rozmyślenia coś mi przerwało ... nie coś lecz ktoś. Przez przypadek wpadłam na dobrze zbudowanego bruneta z burzą loków o nieziemsko ładnych zielonych oczach.
~Przepraszam.~powiedział chłopak.
~Nic się nie stało.
~To dobrze. Jestem Harry ... Harry Styles .~podał mi swoją dłoń którą natychmiast uścisnęłam.
~Ten z One Direction? 
~Tak. A ty jak masz na imię?
~Darcy Collins.
~Miło mi cię poznać Darcy.
~Mi również Harry.
~Masz ochotę się przejść?
~Jasne.
~Nigdy cię tu nie widziałem.
~Przyjechałam 2 dni temu.
~Czyli będziesz tu mieszkać?
~Tak.
~Fajnie.
Spacerowaliśmy tak już z dobrą godzinę. Mieliśmy ze sobą dużo wspólnego. Miałam uczucie jakbyśmy się znali kilka dobrych lat.
Naszą rozmowę niestety przerwał nam mój telefon.
~Przepraszam, tata dzwoni.
~Spoko.
~Darcy gdzie ty jesteś?!~wydarł się na mnie mój tata.
~Tato spokojnie, jestem w parku.
~Sama, o tej porze?!
~Nie z kolegą.
~Z jakim kolegą?!
~Harrym.
~Kto to?
~W domu ci opowiem.
~No dobrze. Wracaj już.
~Już idę. Pa.
Po jakże interesującej rozmowie z moim ojcem rozłączyłam się i podeszłam do siedzącego na ławce Harry'ego.
~Muszę już niestety wracać do domu.
~Odprowadzę cię.
~Okey.
Dwadzieścia minut później dotarliśmy pod mój domu.
~Darcy... Dasz mi swój numer?~zapytał nieśmiało Harry.
~Jeżeli ty mi dasz swój.
Chwilę później nasze numery zostały wymienione.
~Co byś powiedziała na spotkanie się jutro u mnie, poznałabyś resztę chłopaków?
~Czemu nie.
~Przyjadę po ciebie. Może być o 16:00?
~Okey. Do jutra.~powiedziałam z uśmiechem, całując go w policzek.
~Do jutra...
Po pożegnaniu Harry'ego, udałam się do domu. Gdy do niego weszłam tata zasypał mnie tysiącami pytań typu Kto to był? Odpowiadanie na nie zajęło mi ok.15 minut, następnie potruchtałam na górę, do łazienki, a potem do łóżka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz