15:00-czas iść się przygotować. Szybko pobiegłam do łazienki, odkręciłam korek z ciepłą wodą i zanurzyłam się w niej. Następnie mogłam wykonać makijaż. Oczy pomalowałam szarym cieniem, rzęsy czarnym tuszem, policzki pokryłam delikatnym różem, a na usta nałożyłam brzoskwiniową pomadkę. Teraz włosy, ponieważ była już 15:40 szybko je upięłam w byle jaki koczek. Szafa-w co ja się ubiorę? Może to... nie, a to... też nie. Chwilę później wybrałam szarą bluzkę z napisem "Never say never", czarne rurki i białe conversy. Gdy wykonałam już wszystkie czynności udałam się do salonu. Nie musiałam długo czekać, bo zanim usiadłam na kanapę rozbrzmiał się dźwięk dzwonka do drzwi. Natychmiast pobiegłam je otworzyć, a moim oczom ukazał się nie kto inny jak Hazza.
~Cześć!~przywitałam go z wielkim uśmiechem na twarzy całując w policzek.
~Hej! Jedziemy?~chłopak także mnie cmoknął.
~Tak.
Pół godziny później byliśmy na miejscu. Dom, a raczej willa była ogromna i bardzo ładna.
~Gotowa poznać 4 wariatów?~zapytał mój towarzysz po otwarciu drzwi.
~Chyba tak.
Gdy weszliśmy do środka z góry było słychać jakieś krzyki.
~Louisss... Co ty na to aby Kevin nauczył się latać?~zapytał chyba Zayn.
~Nieee... On nie umie latać.~wykrzyczał Louis.
~To teraz się nauczy... kiedyś trzeba.
~Zayn nie rób tego!
~Bo co?!~zapytał cwaniacko i wypuścił... Kevina.
~O mój boże! On się zabije!
Po tej wymianie zdań Zayna i Louisa przed nogi wpadł nam plastikowy gołąb. Z pomocą od razu przybiegł Louis i zaczął go reanimować. Obraz ten po prostu rozwalał system. Z Harrym wybuchnęliśmy śmiechem. Śmialiśmy się tak do momentu gdy zauważyliśmy jak wszyscy nam się przyglądają.
~Kto to i z czego się śmiejecie?~zapytał oburzony Louis.
~Ah... Darcy to Louis, Niall, Liam i Zayn, chłopaki to Darcy. Z ciebie się śmiejemy Lou.~po przedstawieniu na sobie, po kolei wszystkich wyściskałam z wielkim uśmiechem na twarzy i szepnęłam Louisowi na ucho, że Kevin wyjdzie z tego.
~Niezły gust stary!~wtrącił Zayn i poklepał Harry'ego po ramieniu. Na słowa Zayna lekko się uśmiechnęłam.
W godzinę rozmowy z tą niesamowitą 5 naprawdę bardzo dużo się o nich dowiedziałam, m.in.: Niall uwielbia jeść, Liam boi się łyżek, Louis kocha Kevina i marchewki, Zayn nie rozstaje się ze swoim lakierem do włosów i lusterkiem, a Harry krzyczy "pussy" jak zobaczy kotka~tego to mi wczoraj nie powiedział... nie dobry Loczek.
~Co robimy?~zapytałam.
~Może jakiś film pooglądamy?~zaproponował Liam.
~Jak dla mnie może być. Co oglądamy?~powiedziałam, a każdy z chłopaków potwierdził kiwnięciem głowy.
~Horror!~wykrzyczał Zayn.
~Ale... ja się boję horrorów.
~Jak będziesz się bała możesz się do mnie przytulić.~zaproponował Hazza.
Zayn zaczął szukać jakiegoś horroru. Ja z Harrym usiadłam na dużym fotelu, naprzeciwko nas na drugim fotelu usiadł Liam i Niall, a Zayn i Louis rozłożyli się na kanapie.Film trwał już z 20 minut, a Harry był tak wyściskany prze zemnie, że ja dziękuję. Ale najwyraźniej mu to nie przeszkadzało bo przytulał mnie coraz mocniej.
~Nie otwieraj tej szafy!~darłam się jak głupia przytulając twarz do torsu Harry'ego.
~Otworzyła.~powiedział Zayn.
~Harry ja się boje i chcę spać.~wyszeptałam mu do ucha.
~Nie masz czego, u mnie jesteś bezpieczna. Choć zaprowadzę cię do pokoju.
~Dobrze.~powiedziałam odrywając się od Hazzy.
~Gdzieś się wybieracie?~zapytał Liam.
~Tak, Darcy chce iść spać.
Ledwo co trzymając się na nogach wraz z Harrym doszliśmy do jakiegoś pokoju, wnioskując po napisie na drzwiach był on Harry'ego. Po wejściu do pomieszczenia, Hazza podszedł do szafy i zaczął czegoś szukać, a ja usiadłam na łóżko i mu się przyglądałam.
~Trzymaj i idź się przebierz.~podał mi szarą koszulkę z napisem "I sexy and I know it" i wskazał na brązowe drzwi, zapewne tam była łazienka.
Gdy się przebrałam, postanowiłam poinformować tatę, że nie wrócę na noc, nawet nie było tak źle. Po wykonanym telefonie wyszłam w sporo za dużej koszulce.
~Ja tez to wiem.~powiedział Harry patrząc na napis na ubraniu.
~Haha... Dobranoc.
~Dobranoc...~po tym słowie usłyszałam dźwięk zamykanych się drzwi. Od razu wyskoczyłam z łóżka i otworzyłam je z powrotem.
~Ty sobie żartujesz, że ja mam po tym filmie sama spać! C'mon!~powiedziałam zachęcając ręką.
~Skoro nalegasz, nie mam wyjścia.
~Owszem nie masz.~powiedziałam wchodząc do pokoju. Gdy byłam już w łóżku, Harry zaczął się rozbierać. Kilka minut później znalazł się obok mnie, a ja niepewnie wtuliłam się w jego nagi tors, on objął mnie ramieniem i tak zasnęliśmy.
"Myślę, że miłe oczy i miły uśmiech sprawiają, że jesteś piękna." ~Harry Styles
Łączna liczba wyświetleń
niedziela, 31 marca 2013
sobota, 23 marca 2013
Rozdział 3
Rankiem obudziły mnie promienie słońce, które rzadko można tu ujrzeć, ponieważ Londyn=deszcz i mgła, ale co tam Londyn i tak był wspaniały. Wczorajszego dnia naprawdę musiałam być bardzo zmęczona bo spałam aż 15 godzin! Gratulacje Darcy! 10 minut później postanowiłam, że koniec tego dobrego, trzeba iść się ubrać i umyć. Gdy spełniłam te czynności mój żołądek dał o sobie w znaki, więc podążyłam do kuchni. Czuć z niej było bardzo ładny zapach.
~Dzień dobry.~rzuciłam z lekkim uśmiechem.
~Cześć słonko, jak się spało?~przywitał mnie opiekuńczy głos taty.
~Bardzo dobrze.
~Naleśnika?
~Tak poproszę.
Posiłek był przepyszny. Porozmawiałam jeszcze dłuższą chwilę z tatą i potruchtałam do swojego pokoju, aby się przebrać, ponieważ chciałam wyjść się przewietrzyć do parku. Ubrałam się w czarne rurki, koszulę w kratkę i czerwone conversy.
~Tato idę do parku.
~Tylko się nie zgub.
~Nie martw się doskonale pamiętam ten park.
Tak pamiętam, ponieważ co roku tu przyjeżdżałam z ... mamą.
Park był jakieś pół kilometra od mojego domu. Wolnym spacerkiem nareszcie doszłam. Londyn był przepiękny jesienią, ludzie grabiący kolorowe liście, dzieci bawiące się. Moje rozmyślenia coś mi przerwało ... nie coś lecz ktoś. Przez przypadek wpadłam na dobrze zbudowanego bruneta z burzą loków o nieziemsko ładnych zielonych oczach.
~Przepraszam.~powiedział chłopak.
~Nic się nie stało.
~To dobrze. Jestem Harry ... Harry Styles .~podał mi swoją dłoń którą natychmiast uścisnęłam.
~Ten z One Direction?
~Tak. A ty jak masz na imię?
~Darcy Collins.
~Miło mi cię poznać Darcy.
~Mi również Harry.
~Masz ochotę się przejść?
~Jasne.
~Nigdy cię tu nie widziałem.
~Przyjechałam 2 dni temu.
~Czyli będziesz tu mieszkać?
~Tak.
~Fajnie.
Spacerowaliśmy tak już z dobrą godzinę. Mieliśmy ze sobą dużo wspólnego. Miałam uczucie jakbyśmy się znali kilka dobrych lat.
Naszą rozmowę niestety przerwał nam mój telefon.
~Przepraszam, tata dzwoni.
~Spoko.
~Darcy gdzie ty jesteś?!~wydarł się na mnie mój tata.
~Tato spokojnie, jestem w parku.
~Sama, o tej porze?!
~Nie z kolegą.
~Z jakim kolegą?!
~Harrym.
~Kto to?
~W domu ci opowiem.
~No dobrze. Wracaj już.
~Już idę. Pa.
Po jakże interesującej rozmowie z moim ojcem rozłączyłam się i podeszłam do siedzącego na ławce Harry'ego.
~Muszę już niestety wracać do domu.
~Odprowadzę cię.
~Okey.
Dwadzieścia minut później dotarliśmy pod mój domu.
~Darcy... Dasz mi swój numer?~zapytał nieśmiało Harry.
~Jeżeli ty mi dasz swój.
Chwilę później nasze numery zostały wymienione.
~Co byś powiedziała na spotkanie się jutro u mnie, poznałabyś resztę chłopaków?
~Czemu nie.
~Przyjadę po ciebie. Może być o 16:00?
~Okey. Do jutra.~powiedziałam z uśmiechem, całując go w policzek.
~Do jutra...
Po pożegnaniu Harry'ego, udałam się do domu. Gdy do niego weszłam tata zasypał mnie tysiącami pytań typu Kto to był? Odpowiadanie na nie zajęło mi ok.15 minut, następnie potruchtałam na górę, do łazienki, a potem do łóżka.
~Dzień dobry.~rzuciłam z lekkim uśmiechem.
~Cześć słonko, jak się spało?~przywitał mnie opiekuńczy głos taty.
~Bardzo dobrze.
~Naleśnika?
~Tak poproszę.
Posiłek był przepyszny. Porozmawiałam jeszcze dłuższą chwilę z tatą i potruchtałam do swojego pokoju, aby się przebrać, ponieważ chciałam wyjść się przewietrzyć do parku. Ubrałam się w czarne rurki, koszulę w kratkę i czerwone conversy.
~Tato idę do parku.
~Tylko się nie zgub.
~Nie martw się doskonale pamiętam ten park.
Tak pamiętam, ponieważ co roku tu przyjeżdżałam z ... mamą.
Park był jakieś pół kilometra od mojego domu. Wolnym spacerkiem nareszcie doszłam. Londyn był przepiękny jesienią, ludzie grabiący kolorowe liście, dzieci bawiące się. Moje rozmyślenia coś mi przerwało ... nie coś lecz ktoś. Przez przypadek wpadłam na dobrze zbudowanego bruneta z burzą loków o nieziemsko ładnych zielonych oczach.
~Przepraszam.~powiedział chłopak.
~Nic się nie stało.
~To dobrze. Jestem Harry ... Harry Styles .~podał mi swoją dłoń którą natychmiast uścisnęłam.
~Ten z One Direction?
~Tak. A ty jak masz na imię?
~Darcy Collins.
~Miło mi cię poznać Darcy.
~Mi również Harry.
~Masz ochotę się przejść?
~Jasne.
~Nigdy cię tu nie widziałem.
~Przyjechałam 2 dni temu.
~Czyli będziesz tu mieszkać?
~Tak.
~Fajnie.
Spacerowaliśmy tak już z dobrą godzinę. Mieliśmy ze sobą dużo wspólnego. Miałam uczucie jakbyśmy się znali kilka dobrych lat.
Naszą rozmowę niestety przerwał nam mój telefon.
~Przepraszam, tata dzwoni.
~Spoko.
~Darcy gdzie ty jesteś?!~wydarł się na mnie mój tata.
~Tato spokojnie, jestem w parku.
~Sama, o tej porze?!
~Nie z kolegą.
~Z jakim kolegą?!
~Harrym.
~Kto to?
~W domu ci opowiem.
~No dobrze. Wracaj już.
~Już idę. Pa.
Po jakże interesującej rozmowie z moim ojcem rozłączyłam się i podeszłam do siedzącego na ławce Harry'ego.
~Muszę już niestety wracać do domu.
~Odprowadzę cię.
~Okey.
Dwadzieścia minut później dotarliśmy pod mój domu.
~Darcy... Dasz mi swój numer?~zapytał nieśmiało Harry.
~Jeżeli ty mi dasz swój.
Chwilę później nasze numery zostały wymienione.
~Co byś powiedziała na spotkanie się jutro u mnie, poznałabyś resztę chłopaków?
~Czemu nie.
~Przyjadę po ciebie. Może być o 16:00?
~Okey. Do jutra.~powiedziałam z uśmiechem, całując go w policzek.
~Do jutra...
Po pożegnaniu Harry'ego, udałam się do domu. Gdy do niego weszłam tata zasypał mnie tysiącami pytań typu Kto to był? Odpowiadanie na nie zajęło mi ok.15 minut, następnie potruchtałam na górę, do łazienki, a potem do łóżka.
piątek, 15 marca 2013
Rozdział 2
~Darcy, wstawaj jesteśmy już na miejscu.~wczesnym rankiem obudził mnie głos mojego kochanego ojca, który ma czelność mnie tak wcześnie budzić.
~Jeszcze 5 minut.~odpowiedziałam półprzytomna.
~Musimy już iść, chyba że chcesz lecieć do Kanady.
~Nieee... ja chcę do Londynu.~natychmiast się zerwałam z fotelu.
Po zabraniu bagażów wyszliśmy z lotniska. Szliśmy w stronę jakiegoś czarnego Mercedesa. Był to samochód taty. Czarny, trzydrzwiowy, szara tapicerka... spodobał mi się. Pół godziny później byliśmy już na miejscu. Byłam bardzo zdziwiona, ponieważ moim oczom ukazał się przepiękny, wielki dom... co ja gadam, jaki dom to była willa.
~To nasz dom?~spytałam nie dowierzając.
~Tak. Nie podoba ci się?~spytał zmartwiony.
~Żartujesz jest cudowny.~po tych słowach rzuciłam się mu na szyję i mocno przytuliłam.
~Idziemy?
~Oczywiście.
Po otwarciu drzwi ujrzałam piękny o jasno brązowych ścianach salon. Reszta domu również była bardzo ładna. Na koniec został mój pokój. Gdy otworzyłam białe drzwi, nie wiedziałam co powiedzieć. Pomieszczenie było bardzo duże. Uwagę przyciągało gigantyczne łóżko na środku, naprzeciw niego stała plazma. Kremowe ściany idealnie komponowały się z ciemnymi meblami.
Po przeciwnej stronie mebli zauważyłam brązowe dni. Za nimi znajdowała się moja łazienka. Czułam się jak księżniczka w swoim przepięknym pałacu. Po kilku minutach podziwiania wreszcie się odezwałam.
~Cudowny, piękny, ładny, idealny... dziękuję tatusiu.
~Proszę, cieszę się że ci się podoba. Ja muszę jechać do pracy. Poradzisz sobie?
~Szkoda. Tak, jasne.
~Za 3 godziny wrócę. Nikomu nie otwieraj i nigdzie nie wychodź, dobrze?
~Oczywiście.
~Do zobaczenia.
~Pa.
Gdy drzwi się zamknęły natychmiast zadzwoniłam do Mariki i wszystko jej opowiedziałam. Następnie się rozpakowałam. Po wykonanej czynności ległam zmęczona na łóżko. Czułam się jak najszczęśliwsza osoba pod słońcem. Nawet nie wiem kiedy zaspałam.
sobota, 9 marca 2013
Rozdział 1
Wyjazd, nareszcie, w końcu już nie mogłam się doczekać. Ciągle tylko odliczałam dni i planowałam co będę robić w Londynie... nadal planuje. Moje rozmyślenia nad planami przerwał mi dźwięk pukania do drzwi.
~Proszę.~odpowiedziałam uśmiechnięta.
~Jaka ty szczęśliwa, cała w skowronkach.~skwitował mnie mój ojciec.
~A jaka mam być? Smutna? Nie należy się martwić takimi głupotami.
~Nie, bardzo dobrze, że humor ci dopisuje. Masz racje, są ważniejsze sprawy.
~Chciałeś mi coś powiedzieć?
~Tak, lecimy o 18:30, więc widzę cię o 18 w salonie, a teraz już muszę iść.
~Już nie mogę się doczekać.~powiedziałam sama do siebie po zamknięciu drzwi przez tatę.
Pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki aby się z nią pożegnać, niestety tylko przez telefon, bo na spotkanie nie miałam czasu. Pierwszy sygnał, drugi... odebrała.
~Halo?~usłyszałam w telefonie głos Mariki.
~Marika!
~Darcy, co tam, już spakowana?
~Wszystko dobrze, dopiero będę zaczynać, a co u ciebie?
~Też dobrze, ale będzie mi ciebie strasznie brakować.
~Mi ciebie też słońce.
~Oh... będę za tobą bardzo, bardzo tęsknić.
~Ja za tobą też, Marika. Ja już będę kończyć, bo muszę w końcu się zacząć pakować. Pa pa pa pa, mam nadzieję, że mnie kiedyś odwiedzisz w Londynie.
~No pewnie, że cię odwiedzę. Pa pa, trzymaj się.
~Ty też, pa.
Po ostatnim słowie nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Postanowiłam wreszcie zacząć się pakować, bo nie zdążę.
O 17:40 byłam już gotowa. Widok który ujrzałam w salonie mnie zamurował. Moja matka klękała przed moim ojcem prosząc go aby wybaczył jej zdradę.
~Co ty tutaj robisz?!~zapytałam z wyrzutem.
~Darcy słonko, zostań ze mną, twojego ojca już straciłam nie chcę stracić jeszcze Ciebie.
~Żartujesz sobie, jakieś 2 miesiące temu mnie straciłaś, może nawet więcej.~powiedziałam w ogóle niewzruszona.
~Przepraszam.
~Wydaje mi się, że na przeprosiny już trochę za późno, a teraz WYJDŹ!~ostatnie słowo wykrzyczałam jej prosto w twarz.
~Przepraszam...
~Idź już lepiej, Diana.~powiedział mój ojciec.
Po tym jak moja matka wyszła zaczęłam ubierać buty i kurtkę. Chwilę później dołączył do mnie ojciec. Tak się zastanawiam teraz jak ona w ogóle miał czelność tu przyjść. Co myślała, że tak jej wszystko wybaczymy? O nie z nami nie tak łatwo, a przynajmniej nie ze mną.
~Musimy już jechać.~z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos ojca.
~Ah... tak, oczywiście.~powiedziałam uśmiechając się.
Pół godziny później byliśmy na lotnisku. Po załatwieniu wszystkich formalności związanych z lotem mogliśmy wejść do samolotu. Od razu się wygodnie ułożyłam i zaspałam, ponieważ byłam bardzo zmęczona.
~Proszę.~odpowiedziałam uśmiechnięta.
~Jaka ty szczęśliwa, cała w skowronkach.~skwitował mnie mój ojciec.
~A jaka mam być? Smutna? Nie należy się martwić takimi głupotami.
~Nie, bardzo dobrze, że humor ci dopisuje. Masz racje, są ważniejsze sprawy.
~Chciałeś mi coś powiedzieć?
~Tak, lecimy o 18:30, więc widzę cię o 18 w salonie, a teraz już muszę iść.
~Już nie mogę się doczekać.~powiedziałam sama do siebie po zamknięciu drzwi przez tatę.
Pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki aby się z nią pożegnać, niestety tylko przez telefon, bo na spotkanie nie miałam czasu. Pierwszy sygnał, drugi... odebrała.
~Halo?~usłyszałam w telefonie głos Mariki.
~Marika!
~Darcy, co tam, już spakowana?
~Wszystko dobrze, dopiero będę zaczynać, a co u ciebie?
~Też dobrze, ale będzie mi ciebie strasznie brakować.
~Mi ciebie też słońce.
~Oh... będę za tobą bardzo, bardzo tęsknić.
~Ja za tobą też, Marika. Ja już będę kończyć, bo muszę w końcu się zacząć pakować. Pa pa pa pa, mam nadzieję, że mnie kiedyś odwiedzisz w Londynie.
~No pewnie, że cię odwiedzę. Pa pa, trzymaj się.
~Ty też, pa.
Po ostatnim słowie nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Postanowiłam wreszcie zacząć się pakować, bo nie zdążę.
O 17:40 byłam już gotowa. Widok który ujrzałam w salonie mnie zamurował. Moja matka klękała przed moim ojcem prosząc go aby wybaczył jej zdradę.
~Co ty tutaj robisz?!~zapytałam z wyrzutem.
~Darcy słonko, zostań ze mną, twojego ojca już straciłam nie chcę stracić jeszcze Ciebie.
~Żartujesz sobie, jakieś 2 miesiące temu mnie straciłaś, może nawet więcej.~powiedziałam w ogóle niewzruszona.
~Przepraszam.
~Wydaje mi się, że na przeprosiny już trochę za późno, a teraz WYJDŹ!~ostatnie słowo wykrzyczałam jej prosto w twarz.
~Przepraszam...
~Idź już lepiej, Diana.~powiedział mój ojciec.
Po tym jak moja matka wyszła zaczęłam ubierać buty i kurtkę. Chwilę później dołączył do mnie ojciec. Tak się zastanawiam teraz jak ona w ogóle miał czelność tu przyjść. Co myślała, że tak jej wszystko wybaczymy? O nie z nami nie tak łatwo, a przynajmniej nie ze mną.
~Musimy już jechać.~z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos ojca.
~Ah... tak, oczywiście.~powiedziałam uśmiechając się.
Pół godziny później byliśmy na lotnisku. Po załatwieniu wszystkich formalności związanych z lotem mogliśmy wejść do samolotu. Od razu się wygodnie ułożyłam i zaspałam, ponieważ byłam bardzo zmęczona.
Prolog!
Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe?! Dlaczego moja matka zdradziła mojego ojca?! Dlaczego nie mogę mieć szczęśliwej rodziny jak inni?!~takie pytania teraz pewnie powinnam sobie zadawać, ale u mnie było odwrotnie. Mówiąc szczerze to z matką od kąt skończyłam 14 lat nie mogłam się dogadać, więc trudno mi to mówić ale cieszę się, że tak się stało. Żal mi jest tylko mojego ojca, ponieważ nie zasłużył sobie na takie potraktowanie. Za to jestem tylko na nią zła.
Za parę dni wyjeżdżam z ojcem do Londynu, ponieważ ma tam pracę i chce zapomnieć jak najszybciej o tym co się stało. Już nie mogę się doczekać, tylko szkoda będzie mi zostawić moją przyjaciółkę, która zawsze mnie rozumie. No ale nie mam wyjścia nie zostałabym tu z moją matką, a poza tym nigdy nie lubiłam Polski.
~~~~*~~~~
Hej. Dopiero zaczynam pisać opowiadanie, mam nadzieję, że wam się spodoba. Prolog jest bardzo krótki ale jak już wspominałam wcześniej dopiero zaczynam. ;)
Za parę dni wyjeżdżam z ojcem do Londynu, ponieważ ma tam pracę i chce zapomnieć jak najszybciej o tym co się stało. Już nie mogę się doczekać, tylko szkoda będzie mi zostawić moją przyjaciółkę, która zawsze mnie rozumie. No ale nie mam wyjścia nie zostałabym tu z moją matką, a poza tym nigdy nie lubiłam Polski.
~~~~*~~~~
Hej. Dopiero zaczynam pisać opowiadanie, mam nadzieję, że wam się spodoba. Prolog jest bardzo krótki ale jak już wspominałam wcześniej dopiero zaczynam. ;)
Bohaterowie!
Darcy Collins 7 December 1995
Przyjazna, otwarta i inteligentna dziewczyna.
Jej przyjaciółką z Polski jest Marika Cullen, a z Anglii Melody Downey.
"Zupełnie inaczej jest, jeżeli masz kogoś, kto cię kocha. To ci daje setkę powodów aby żyć."
Marika Cullen 24 October 1995 - 22 July 2013
Miła, zabawna i pewna siebie dziewczyna.
Jej najlepszą przyjaciółką jest Darcy Collins.
"Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić."
Melody Downey 13 April 1995
Pełna życia, szalona i sympatyczna dziewczyna.
Jej przyjaciółką jest Darcy Collins.
"Charakter człowieka jest jego przeznaczeniem."
Harry Styles 1 February 1994
Cudowny chłopak o zielonych oczach, przesłodkich dołeczkach w policzkach, zniewalającym uśmiechu i o burzy loków.
Pewny siebie, miły i szalony chłopak.
"To wszystko co robimy to dlatego, że kochamy muzykę."
Zayn Malik 12 January 1993
Brązowe oczy, malinowe usta i fala ciemnych włosów-Zayn.
Uważany za Bad Boy'a, ale tak naprawdę to miły i skryty chłopak.
"Nigdy nie żyj w obawie przed śmiercią."
Niall Horan 13 September 1993
Te niebieskie oczy, blond włosy i irlandzki akcent z pewnością należy do Niall'a.
Słodki, sympatyczny i czarujący chłopak.
"Mogę zakochać się w każdej dziewczynie, bo nie kocham oczami lecz sercem."
Louis Tomlinson 24 December 1991
To spojrzenie niebieskich oczu, rozczochrane włosy i uśmiech na widok którego mdleje nie jedna fanka.-Louis
Szalony, zabawny i pewny siebie chłopak.
"Muszę powiedzieć to, że mam piękne oczy."
Liam Payne 29 August 1993
Szatyn o krótko ściętych włosach, ciemno brązowych oczach i cudownym uśmiechu-Liam.
Miły, przyjazny i pomocny chłopak.
"Bądź sobą, każdy inny jest zajęty."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





.jpg)
.jpg)
.jpg)